Hó is hó
Ostatnimi laty, w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach, wraz z jakimś szemranym towarzystwem, przejechał 66427.08 kilometrów. Od czasu do czasu był zmuszony uciekać przed żoną sąsiada oraz komornikiem, co kończyło się jazdą po polach i innych krzakach. Przypadek sprawił więc, że przejechał 30725.80 kilometrów w terenie. Przejechał także kiedyś jeża oraz na czerwonym świetle. Kręci najniższe średnie w tej części Euuropy... 19.56 km/h i w związku z tym wyprzedzają go kobiety w zaawansowanej ciąży oraz wyścigowe żółwie australijskie.
Więcej o nim.

Udostępnij
Reprezentuję


LoveBikes.pl - portal z dużą dawką emocji
...każdy musi mieć taki kawałek na Stravie, gdzie jest pierwszy
Follow me on
W dobrym tonie jest mieć cel...
Nieśmiertelny Bike Maraton. Nie wiem, czy jeszcze lubię tę nieśmiertelność, czy już mnie trochę nuży...

Cyklokarpaty... z każdym rokiem coraz smakowitsze

Z Wielką Raczą jesteśmy nadal pogniewani, wystrzega się ona mnie niczym ognia...
Poczynić zamierzam połówkę Trophy, czyli mege... podobnie, jak w latach już minionych.

Sudety MTB Challenge, żelazny punkt każdego sezonu
tym razem pod tajemniczą nazwą
Projekt Reaktywacja

2017

2016

2015

2014

2013

2012

2011

2010

2009

2008

2007
Z tego w terenie 30725.80 km (46.25 %)
Gdyby tak jechać non oraz stop,
to niechybnie można by się zmęczyć, kręcąc przez 141d 05h 22m
Najdłuższe wczasy w siodle to 08:54:32
Średnia za te wszystkie lata jest
jakby mało imponująca - 19.56 km/h
Najdłuższy dystans to 201 km
Maksymalnie w górę ujechałem 3014 m
Najwyższy punkt to 2298 m n.p.m.
Moje dzinrikisie
(a czasem także i duchem)
zajmuje się...
Archiwum bloga
- 2017, Wrzesień9 - 0
- 2017, Sierpień10 - 4
- 2017, Lipiec17 - 3
- 2017, Czerwiec10 - 7
- 2017, Maj10 - 14
- 2017, Kwiecień7 - 12
- 2017, Marzec14 - 22
- 2017, Luty17 - 1
- 2017, Styczeń8 - 3
- 2016, Grudzień12 - 10
- 2016, Listopad9 - 11
- 2016, Październik4 - 18
- 2016, Wrzesień13 - 67
- 2016, Sierpień11 - 37
- 2016, Lipiec11 - 19
- 2016, Czerwiec11 - 38
- 2016, Maj11 - 29
- 2016, Kwiecień10 - 33
- 2016, Marzec10 - 31
- 2016, Luty16 - 52
- 2016, Styczeń17 - 39
- 2015, Grudzień11 - 26
- 2015, Listopad5 - 16
- 2015, Październik6 - 38
- 2015, Wrzesień9 - 58
- 2015, Sierpień12 - 48
- 2015, Lipiec16 - 37
- 2015, Czerwiec11 - 32
- 2015, Maj16 - 23
- 2015, Kwiecień11 - 9
- 2015, Marzec13 - 19
- 2015, Luty10 - 17
- 2015, Styczeń14 - 29
- 2014, Grudzień10 - 19
- 2014, Listopad5 - 16
- 2014, Październik8 - 23
- 2014, Wrzesień12 - 31
- 2014, Sierpień17 - 44
- 2014, Lipiec13 - 38
- 2014, Czerwiec15 - 68
- 2014, Maj8 - 95
- 2014, Kwiecień9 - 88
- 2014, Marzec11 - 110
- 2014, Luty14 - 57
- 2014, Styczeń14 - 65
- 2013, Grudzień3 - 25
- 2013, Listopad4 - 42
- 2013, Październik10 - 55
- 2013, Wrzesień11 - 85
- 2013, Sierpień10 - 99
- 2013, Lipiec19 - 80
- 2013, Czerwiec15 - 82
- 2013, Maj10 - 29
- 2013, Kwiecień16 - 32
- 2013, Marzec12 - 31
- 2013, Luty10 - 21
- 2013, Styczeń15 - 47
- 2012, Grudzień8 - 11
- 2012, Listopad8 - 8
- 2012, Październik5 - 1
- 2012, Wrzesień13 - 23
- 2012, Sierpień16 - 33
- 2012, Lipiec15 - 50
- 2012, Czerwiec10 - 36
- 2012, Maj18 - 20
- 2012, Kwiecień13 - 14
- 2012, Marzec17 - 28
- 2012, Luty13 - 38
- 2012, Styczeń15 - 69
- 2011, Grudzień10 - 24
- 2011, Listopad14 - 29
- 2011, Październik9 - 23
- 2011, Wrzesień11 - 78
- 2011, Sierpień14 - 28
- 2011, Lipiec12 - 17
- 2011, Czerwiec12 - 29
- 2011, Maj17 - 34
- 2011, Kwiecień12 - 10
- 2011, Marzec10 - 10
- 2011, Luty6 - 9
- 2011, Styczeń5 - 13
- 2010, Grudzień5 - 17
- 2010, Listopad10 - 31
- 2010, Październik7 - 15
- 2010, Wrzesień13 - 44
- 2010, Sierpień10 - 42
- 2010, Lipiec16 - 40
- 2010, Czerwiec14 - 12
- 2010, Maj13 - 19
- 2010, Kwiecień11 - 17
- 2010, Marzec11 - 10
- 2010, Luty8 - 13
- 2010, Styczeń10 - 29
- 2009, Grudzień6 - 6
- 2009, Listopad7 - 5
- 2009, Październik3 - 1
- 2009, Wrzesień9 - 1
- 2009, Sierpień17 - 8
- 2009, Lipiec13 - 6
- 2009, Czerwiec11 - 9
- 2009, Maj10 - 5
- 2009, Kwiecień14 - 3
- 2009, Marzec3 - 2
- 2009, Luty2 - 0
- 2009, Styczeń4 - 0
- 2008, Grudzień3 - 0
- 2008, Listopad7 - 0
- 2008, Październik7 - 0
- 2008, Wrzesień6 - 0
- 2008, Sierpień12 - 3
- 2008, Lipiec11 - 5
- 2008, Czerwiec7 - 0
- 2008, Maj12 - 5
- 2008, Kwiecień9 - 0
- 2008, Marzec5 - 0
- 2008, Luty1 - 0
- 2008, Styczeń2 - 0
- 2007, Listopad1 - 0
- 2007, Październik6 - 3
- 2007, Wrzesień9 - 0
- 2007, Sierpień10 - 0
- 2007, Lipiec14 - 0
- 2007, Czerwiec10 - 0
- 2007, Maj8 - 0
- 2007, Kwiecień4 - 0
rower rowery maraton rowerowy wyścig rowerowy sklep rowerowy serwis rowerowy bike bikemaraton bike maraton mtb kolarstwo górskie wyścig kolarski author scott specialized merida mavic kellys ktm cannondale accent
Wpisy archiwalne w kategorii
Samotnie
| Dystans całkowity: | 24281.24 km (w terenie 8059.20 km; 33.19%) |
| Czas w ruchu: | 1045:37 |
| Średnia prędkość: | 23.21 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 4573.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 99514 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 193 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 174 (90 %) |
| Suma kalorii: | 515314 kcal |
| Liczba aktywności: | 490 |
| Średnio na aktywność: | 49.55 km i 2h 08m |
| Więcej statystyk | |
w sumie...
ukręciłem: 41.32 km
w terenie: 35.00 km
ukręciłem: 41.32 km
w terenie: 35.00 km
trwało to:
02:13
ze średnią: 18.64 km/h
Maksiu jechał: 34.20
km/hze średnią: 18.64 km/h
temperatura:
2.0
tętno Maksa: 154 ( 78%)
tętno średnie: 134 ( 68%)
w górę: 291 m
kalorie: 1224
kcal
na rykszy: Szkot 2,5 turbo
w towarzystwie:
Równoumagicznienie
Czwartek, 17 listopada 2011 · dodano: 17.11.2011 | Komentarze 2
~Nie planowałem dziś kręcenia. W sensie, że na biku. Bo z racji bycia krętaczem kręcę wciąż, a nawet nieustająco.
Zamierzałem udać się dziś na dworzec kolejowy i popatrzeć na przejeżdżające pociągi... mają w sobie coś magicznego. Szczególnie te, których stacją docelową jest Hogwart.
Jak to z planami często bywa... zostały niecnie pokrzyżowane.
Doszło do niemałego zamieszania, i nie jestem pewien czy plany pokrzyżowali mi Krzyżacy, obrońcy krzyża, Indianie, czy też do aktu owego doszło na skrzyżowaniu.
Tak czy siak... nie da się zaprzeczyć istnieniu wszechmocnej, zewsząd nas otaczającej magii. Czarnej oraz białej. Choć niektórzy twierdzą, że ta druga to wymysł tych, którzy niewielkie mają o czarach pojęcie.
Pominę kolejne sploty wydarzeń i działania ludzi, w wyniku których znalazłem, a właściwie znaleźliśmy się tutaj:
I właściwie nic w tym niezwykłego... gdyby nas było pięciu lub dwunastu, to byłaby heca... ale dwóch? Ot, takie sobie te czary, pomyślałem.
I już mieliśmy wracać bak do hom, gdy nagle poczułem zapach dziwny, coś błysnęło, powietrze zawirowało i znów byłem sam jak ten palec... ale w zupełnie innym miejscu:
Jako, że miałem opony na śnieg, lampki na ciemność oraz kanapki z żółtym serem na kolację, to jakoś dałem sobie radę i znalazłem drogę powrotną... choć łatwo nie było.
Magia ma w zwyczaju czekać w ukryciu niby grabie leżące w trawie.
~
Kategoria Samotnie, Wokół Gliwic
w sumie...
ukręciłem: 44.51 km
w terenie: 10.00 km
ukręciłem: 44.51 km
w terenie: 10.00 km
trwało to:
02:13
ze średnią: 20.08 km/h
Maksiu jechał: 35.20
km/hze średnią: 20.08 km/h
temperatura:
3.0
tętno Maksa: 165 ( 84%)
tętno średnie: 141 ( 71%)
w górę: 184 m
kalorie: 1417
kcal
na rykszy: Szkot 2,5 turbo
w towarzystwie:
wykopaliska.com
Sobota, 12 listopada 2011 · dodano: 12.11.2011 | Komentarze 1
~Nie będzie zaskoczeniem, jeśli napiszę, że plan byl chytry. Jak zawsze.
Ale udało się nie go zrealizować. Zaliczyłem... klasyczny zgon. Taki jak w trzecim dniu MTB Trophy.
No lekko to żenujące... wszak jechałem lajtowo, bez napinki, bez gór, bez numeru...
Się okazuje, że prawdę prawią ci, którzy trochę znają się na tym - za przeproszeniem - uprawianiu.
A sugerują oni, by w dni wysiłkowe wpleść dni regeneracji... a ja?
Zapomniałem.
Środa spining, czwartek spining, wczoraj bik, dziś także...
Ale.
Znalazłem i dobre strony tego zgona mnie dopadnięcia. Jadąc od połowy trasy nieśpiesznie, mogłem się porozglądać. Okazało się, że w lesie, com przez niego się przedzierał, stoją bilboardy, na których są arcyciekawe obrazki. I dość, się okazuje, aktualne.
Zrobiłem z ukrycia zdjęcia...

Wprawdzie Stany Zjednoczone Ameryki Północnej to kraj, do którego nie pałam zbytnią sympatią, ale...

Taaak... teraz mam też swój wkład w tę żenującą, bardzo polską, awanturę.
Natomiast z cyklu wykopaliska.com znalazłem:

Tak oto, Philippe Petit, w 1971 roku postanowił zacząć zwiedzanie katedry Notre Dame. Troszkę nietypowo, ponieważ od góry postanowił.
Kozak, co?
A to końcówka pierwszego dnia, wspomnianego wyżej, MTB Trophy. Mniej spektakularna heca, niż ta paryska... znaczy wszytko przede mną.

...oraz kilka chwil po mecie ostatniego etapu.
Finiszerki & Finiszerowie.
I jadąc tak sobie niespiesznie ze średniaka, rozmyślając o tym naszym zabawnym kraju, dopadł mnie taki oto kawałek...
Największą tragedią tego świata są ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na skrzypcach, ale starzeją się i umierają jako oracze, nie widząc z bliska żadnego instrumentu muzycznego.
Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają.
A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć.
~
Kategoria Samotnie, Wokół Gliwic
w sumie...
ukręciłem: 56.75 km
w terenie: 30.00 km
ukręciłem: 56.75 km
w terenie: 30.00 km
trwało to:
02:39
ze średnią: 21.42 km/h
Maksiu jechał: 49.60
km/hze średnią: 21.42 km/h
temperatura:
3.0
tętno Maksa: 177 ( 90%)
tętno średnie: 154 ( 78%)
w górę: 302 m
kalorie: 1867
kcal
na rykszy: Szkot 2,5 turbo
w towarzystwie:
Rock, honor, ojczyzna
Piątek, 11 listopada 2011 · dodano: 11.11.2011 | Komentarze 0
~Jako, że mam silną wolę, która zawsze robi ze mną co chce, dziś także dałem się porwać słyszanym zewsząd, napuszonym hasłom.
O bogu, honorze, ojczyźnie, patriotyzmie, bohaterstwie etc...
Bóg (zwany także bozią), jak się okazało, był już poumawiany i nie mógł mi towarzyszyć. Zgodził się, by go zastąpić rockiem. Wybraliśmy przekornie taki deathmetalowy troszkę. W słuchawkach towarzyszył mi dziś Adaś, ulubiony wokalista księdza Bonieckiego.
Dzisiejsza jazda była wyjątkowa, ponieważ w duchu.
W duchu patriotyzmu, tolerancji, poszanowania życia mocno poczętego, ekumenizmu, oraz wzajemnego zrozumienia.
Błogo tak sobie kręcąc natrafiłem na szoszonów. Jako, że wspomniany wyżej duch mi towarzyszył... uścisnąłem im prawice. Każdemu jedną.
Duch to nawet rzucił się im w ramiona... przystopowałem go trochę... tolerancja tolerancją, ale nie przesadzajmy.
Przedstawiłem szoszonom Żółtego...
Wymieniliśmy uprzejmości, pogratulowaliśmy sobie urody, na koniec pościgaliśmy się na 1/4 mili... fota jest z mety. Wprawdzie szoszon był przede mną, ale moralnie zwyciężyłem. Jak zawsze.
Tak sobie zaglądam na te obrazki... jacyś mi się ci moi nowi koledzy wydają wyrośnięci nad wyraz... nie chciał bym formułować bezpodstawnych oskarżeń, ale Żółty zeznał, że na jego oko, to oni kokosują. I to niewąsko.
Ale... z racji dnia dzisiejszego, tolerancją przesyconego, zostało im wybaczone po wielokroć.
A przy okazji... ten cały napuszony patriotyzm. Hmm... zauważam coś na kształt analogi z niedzielnym katolicyzmem, tudzież chwilowym bohaterstwem... mój przyjaciel popełnił dawno temu taki oto tekst...
Zdawać by się mogło, że bohaterem jest każdy, komu udało się zrobić coś wyjątkowego, a najlepiej jeszcze, jak dużo gapiów mogło się temu przyglądać. Ale prawdziwym bohaterem jest ten, kto boryka się z problemami dnia codziennego, wychowywaniem dzieci, gotowaniem obiadów, sprzątaniem i całą resztą zwykłej krzątaniny, która mało kogo omija. Łatwo jest ścisnąć półdupki na trzydzieści sekund i wywlec wrzeszczącego bachora z pożaru w sąsiednim mieszkaniu. Potem, nawet przez kilka dni, można chodzić w glorii sławy.
Na pewno trudniej obcować z rozwrzeszczanym bachorem codziennie, przez 24 godziny na dobę, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok, lata całe, by na starość wylądować w zarobaczonym i śmierdzącym szczynami domu starców.
To jest bohaterstwo.
~
Kategoria Samotnie, Wokół Gliwic
w sumie...
ukręciłem: 54.18 km
w terenie: 10.00 km
ukręciłem: 54.18 km
w terenie: 10.00 km
trwało to:
02:28
ze średnią: 21.96 km/h
Maksiu jechał: 45.60
km/hze średnią: 21.96 km/h
temperatura:
3.0
tętno Maksa: 185 ( 94%)
tętno średnie: 155 ( 79%)
w górę: 451 m
kalorie: 1873
kcal
na rykszy: Szkot 2,5 turbo
w towarzystwie:
Czas czekania...
Piątek, 21 października 2011 · dodano: 21.10.2011 | Komentarze 0
~Pojechałem tam

oraz z powrotem...
Jadąc z powrotem odnalazłem zagubioną w buszu śmieszkę rowerową. Teraz taki trynd zapanował... wytycza się trudne śmieszki.
To dobry kierunek jest.

Demony istnieją co najmniej tak długo jak bogowie, których pod wieloma względami przypominają. Różnica jest zasadniczo taka, jak między terrorystami a bojownikami o wolność.
~
Kategoria Samotnie, Wokół Gliwic
w sumie...
ukręciłem: 47.20 km
w terenie: 45.00 km
ukręciłem: 47.20 km
w terenie: 45.00 km
trwało to:
02:18
ze średnią: 20.52 km/h
Maksiu jechał: 44.90
km/hze średnią: 20.52 km/h
temperatura:
18.0
tętno Maksa: 159 ( 81%)
tętno średnie: 127 ( 64%)
w górę: 199 m
kalorie: 1700
kcal
na rykszy: Szkot 2,5 turbo
w towarzystwie:
Rok królika
Czwartek, 6 października 2011 · dodano: 06.10.2011 | Komentarze 0
~Jak powszechnie wiadomo, już za kilka miesięcy wkroczymy w Rok Smoka. Do tego czasu trwał będzie Rok Królika.
W związku z tym, nie pozostało mi nic innego, jak tylko solidnie przygotować się na nadejście tej wiekopomnej chwili. Kolejnej takiej okazji może już nie być.
Uczyniłem więc sobie kalendarz, by nie przegapić nadejścia nowego, 2012 roku. Roku Smoka własnie. Wy też nie przegapcie tej daty... piątego lutego.
A dwudziestego pierwszego grudnia będzie The End. Tego też postarajcie się nie przeoczyć.
Jedna z kartek tego kalendarza wygląda tak...

A cały tak.
Oraz dziś kolejny odcinek telenoweli "Wygrzebane na wykopaliskach nieopodal".
Dziś odkopałem taki oto obrazek...

Mitologia to tylko bajki ludów, które wygrały, bo miały większe miecze.
~
Kategoria Samotnie, Wokół Gliwic
w sumie...
ukręciłem: 47.06 km
w terenie: 0.00 km
ukręciłem: 47.06 km
w terenie: 0.00 km
trwało to:
02:01
ze średnią: 23.34 km/h
Maksiu jechał: 50.02
km/hze średnią: 23.34 km/h
temperatura:
20.0
tętno Maksa: 168 ( 85%)
tętno średnie: 145 ( 73%)
w górę: 212 m
kalorie: 1745
kcal
na rykszy:
w towarzystwie:
最近的輪胎測試
Poniedziałek, 3 października 2011 · dodano: 03.10.2011 | Komentarze 4
~Z samego rana około 11:00 zapukał ktoś do drzwi. Zapytałem grzecznie... czego?
Kurier to był. Przywiózł z chińskich tajnych laboratoriów najnowszy model opon. Wraz z dętkoma. Do przesyłki dołączony był tajny list od tajnych, chińskich naukowców. List miał najwyższą klauzulę tajności. Należało go przed przeczytaniem spalić, spuścić wodę, a następnie domyślić się, co tam było napisane.
Po czym szybko o tym zapomnieć.
Tak też uczyniłem.
No... prawie.
Przed zapomnieniem zanotowałem to, czego się domyśliłem. I pożądam się z Wami tą wiedzą podzielić. Nie żeby za darmo. Oczekuję przelewów na niewielkie kwoty...
Naukowcy z dużego żółtego kraju przysłali mi jeden z dwóch kompletów najnowszych opon wraz z dętkoma, bym je poddał wszechstronnym testom.
Poddałem.
Włożyłem je kolejno do:
- pralki (gotowanie oraz wirowanie z prędkością 1200 obrotów na minetę)
- zamrażalnika (-19^)
- klatki z papugami (dziobanie przez półtorej godziny)
- kuchenki mikrofalowej (pięć minut rozmrażania oraz grillowanie przez dziesięć minut)
- szafy (ukrywanie przed obcymi)
- beczki pełnej dziegciu (nikt nie wie po co)
Po wstępnej fazie testów ubrałem opony wraz z dętkoma na obręcze i udaliśmy się w teren pofałdowany, acz nie zanadto.
Druga i zasadnicza faza przeprowadzona była w obecności doktora 亚茨克 - tajnego, chińskiego oraz całkiem żółtego, naukowca...

Po wielokrotnych, wielowątkowych oraz wyczerpujących próbach terenowych, powróciliśmy do tajnego hom. W celu, by potajemnie odpocząć.
Po dotarciu okazało się, że opony wraz z dętkoma nie poddały się żadnym przeciwnościom.
Na koniec, po zasłużonym wypoczynku w obecności hamaka, pojechaliśmy wraz z oponami do studia tatuażu oraz piercingu, by dodać im uroku osobistego.
Dodawanie zakończyło się spektakularnym sukcesem.

Ta opona wygląda jak zwykły Python, ale nic bardziej mylnego... to naprawdę jest tajny, chiński prototyp.
Na rowerach z takimi oponami miliony żółtych ludzi zaleje stary kontynent.
Oraz z okazji spadających liści oraz leżących już kasztanów... w promocji audycja z cyklu "Wspomnień czar".
Dziś tegoroczne MTB Trophy. Trophy było niesamowitym doświadczeniem. Za rok ofkoz egejn... są tacy, których tam nie spotkam?
Poniższy, krótki film z tegorocznej edycji jest absokurwalutnie doskonały. Oglądać proszę koniecznie z dźwiękiem.
Są tacy, którzy jeszcze tego nie widzieli?
Jeśli ktoś myśli, że przeszłość to coś, co minęło i się skończyło, to się myli. To, co minęło, nie zniknęło dlatego, że nas już tam nie ma. Przeszłość była i trwa, tylko trzeba trochę wysiłku, żeby to zrozumieć.
~
Kategoria Samotnie, Wokół Gliwic
w sumie...
ukręciłem: 41.48 km
w terenie: 35.00 km
ukręciłem: 41.48 km
w terenie: 35.00 km
trwało to:
01:43
ze średnią: 24.16 km/h
Maksiu jechał: 43.50
km/hze średnią: 24.16 km/h
temperatura:
20.0
tętno Maksa: 173 ( 88%)
tętno średnie: 144 ( 73%)
w górę: 211 m
kalorie: 1432
kcal
na rykszy: Szkot 2,5 turbo
w towarzystwie:
Sailor Ripley
Środa, 21 września 2011 · dodano: 21.09.2011 | Komentarze 2
~Każdy, podczas swego marnego żywota, przeżywa coś, co na zawsze zmienia jego losy. Taki zwrot nagły, a na dodatek niespodziewany.
Na przykład wyznawca the diabła uderza się niespodziewanie w łeb i po chwili okazuje się, że to Matka Teresa z Kalkuty właśnie przeszła reinkarnację...
Pamiętacie jak Nick Cage w "Dzikości Serc", po wyjściu z pierdla, powiedział Luli, że nie mogą być razem i odszedł... po chwili napadli na niego bejzboliści...
Gdy się ocknął dogonił auto, które prowadziła Lula (stała w korku), wskoczył na maskę i zaśpiewał jej Love Me Tender?
Pamiętacie, jakie to miało znaczenie?
To właśnie taki moment, takie olśnienie, zwrot... mam na myśli.
No to dziś tak miałem.
Dotknęło mnie coś, co sprawiło, że poczułem ciary.
Było tak... jechałem, jechałem i nagle...
Nagle nic się nie wydarzyło.
W następnej chwili także zupełnie nic się nie stało, nie spotkałem smoka, obcych, Naommi Campbell ani nawet marnego Jarosława Kaczyńskiego.
We wszystkich pozostałych chwilach także nic się nie stało.
Jakby tego było mało, to nagle nie zrobiłem żadnego zdjęcia.
Wydarzenie to odmieniło mnie na zawsze.
Od teraz będę zupełnie inaczej patrzył na otaczający mnie świat oraz napotkanych ludzi.
Będę innym człowiekiem.
Już jestem... dziesięć minet temu spojrzałem w lustro i się nie poznałem. Musiałem zajrzeć do paszportu i przeczytać kim jestem...
W związku z tym jestem nieznacznie zdenerwowany i przewiduję, iż mogę mieć kosmate i wilgotne sny, po których rano bolą mnie pewne części mego aksamitnego ciała...
I nie wiem, co będzie jutro, pojutrze i za tydzień... odczuwam coś na kształt strachu przed nieznanym.
Jako, że zdjęć nie zrobiłem, udałem się na wykopaliska nieopodal i wykopałem sobie jakieś takie sprzed lat... to obrazek ze szczytowania.

Wszechświat jest, chwila za chwilą, odtwarzany na nowo. W rzeczywistości nie istnieje przeszłość, lecz jedynie wspomnienie przeszłości. Gdy mrugniesz, świat który zobaczysz, nie istniał, kiedy przymykałeś powieki. Zatem... jedynym właściwym stanem umysłu jest zaskoczenie. Jedynym właściwym stanem serca jest radość. Niebo, które widzisz, nie było jeszcze nigdy przez Ciebie oglądane.
Moment absolutnej perfekcji jest teraz.
Ciesz się nim.
[to już było, ale zajebiście brzmi]
~
Kategoria Samotnie, Wokół Gliwic
w sumie...
ukręciłem: 53.15 km
w terenie: 45.00 km
ukręciłem: 53.15 km
w terenie: 45.00 km
trwało to:
02:28
ze średnią: 21.55 km/h
Maksiu jechał: 39.50
km/hze średnią: 21.55 km/h
temperatura:
20.0
tętno Maksa: 162 ( 82%)
tętno średnie: 130 ( 66%)
w górę: 302 m
kalorie: 1803
kcal
na rykszy: Szkot 2,5 turbo
w towarzystwie:
Walenie konia
Piątek, 16 września 2011 · dodano: 16.09.2011 | Komentarze 4
~Najlepsze kasztany są na Placu Pigalle, o czym wszyscy znający Hansa Klossa doskonale wiedzą.
Wiedzą także, że Zuzanna lubi jesienią, po ciemku oraz mocno.
Jadąc dziś z misją do babci, natrafiłem na kasztany podobne tym francuskim...

Spotkanie było nieoczekiwane oraz niosące ze sobą spory ładunek emocjonalny...
Rozanielony, rozedrgany oraz mający ochotę na lody powróciłem bak... wydawać by się mogło, że ten wieczór będzie błogi i nie tylko. Nic bardziej mylnego.
Kilka chwil po powrocie dowiedziałem się, że jutrzejszy ścig w Karpaczu został wykastrowany z tej odrobiny MTB, jaką jest zjazd zielonym do Borowic.
W zamian będziemy bujać się asfaltami... żenada i - nie bójmy się mocnych słów - grabkowizna.
Skąd taki tytuł notki, zapytać chcecie?

Czasami lepiej użyć miotacza ognia niż narzekać na ciemność.
~
Kategoria Samotnie, Wokół Gliwic
w sumie...
ukręciłem: 45.40 km
w terenie: 0.00 km
ukręciłem: 45.40 km
w terenie: 0.00 km
trwało to:
01:49
ze średnią: 24.99 km/h
Maksiu jechał: 51.90
km/hze średnią: 24.99 km/h
temperatura:
24.0
tętno Maksa: 160 ( 81%)
tętno średnie: 136 ( 69%)
w górę: 323 m
kalorie: 1665
kcal
na rykszy: Szkot 2,5 turbo
w towarzystwie:
Learning To Fly
Poniedziałek, 12 września 2011 · dodano: 12.09.2011 | Komentarze 1
~Lubiłbym odlecieć. Tak sobie, tajm2tajm, jak każdy zapewne.
Jako, że dziś bardzo lubiłbym oraz z powodu, że ktoś posprzątał wszystkie liście pomagające w lataniu... udałem się osobiście w miejsce, gdzie latanie się odbywa.

Oraz miałem nadzieję, iż spotkam jakieś czarownice czy inne baby yagy latające na miotłach, odkurzaczach i tym podobnych wynalazkach...
I tak się stało... zauważyłem jedną taka unoszącą się nieopodal. Myślę, że miała nawet lekko czekoladowy odcień skóry.
Się zapatrzyłem na nią, a nawet bardzo się zapatrzyłem.
Z tego zapatrzenie nie zauważyłem stalowego jednorożca...
Nadziałem się więc śmiało na jednego roga jednorożca. Nadzianie zakończyło się spektakularnym sukcesem oraz spotkało się z uznaniem publiczności...

Jeśli ktoś z Was był wczoraj u Rudej, to mam stamtąd kilka obrazków.
Jeśli ludzie nie mają właściwie niczego, cokolwiek może się stać niemal wszystkim.
~
Kategoria Samotnie, Wokół Gliwic
w sumie...
ukręciłem: 74.07 km
w terenie: 60.00 km
ukręciłem: 74.07 km
w terenie: 60.00 km
trwało to:
03:18
ze średnią: 22.45 km/h
Maksiu jechał: 37.20
km/hze średnią: 22.45 km/h
temperatura:
27.0
tętno Maksa: 178 ( 90%)
tętno średnie: 137 ( 69%)
w górę: 392 m
kalorie: 2597
kcal
na rykszy: Szkot 2,5 turbo
w towarzystwie:
Uwanja wa ndege
Środa, 24 sierpnia 2011 · dodano: 24.08.2011 | Komentarze 1
~Wielkimi krokami nadchodzi jesień...

Nie jestem pewien, ale być może, że po jesieni nadejdzie zima.
Wolałbym nie. Nie lubię zimy i pewnie zejdę zimą właśnie.
Całkiem możliwe, że tej zimy jeszcze nie, ale hónołs...
Pojechałem dalej...

Napotkałem niezmiennie krzywe drzewo w Pizie.
Rok temu też było krzywe. I też w Pizie.
Kilka kilometrów w lewo jest tajne lotnisko...

To tutaj lądują partyzanci, przemytnicy, złoczyńcy oraz James Bond...

Powierzam swą duszę dowolnemu bogu, który potrafi ją znaleźć.
~
Kategoria Samotnie, Wokół Gliwic




